Czy grozi nam głód?

Coraz wyraźniej widać, że stoimy w obliczu nowych zagrożeń dla systemów żywnościowych na świecie. Przyczyną są nie tylko zmiany klimatyczne, a pandemia Covid-19 obnażyła jak bardzo społeczeństwa są nieprzygotowane na nietypowe, choć nawet i przewidywalne wydarzenia. 

W Norwegii dyskutuje się głównie na temat stopnia samowystarczalności i awaryjnego przechowywania zboża przez państwo, nie biorąc w wystarczającym stopniu pod uwagę złożoności procesów wpływających na system żywnościowy.

Naukowcy norweskiego instytutu badawczego NIBIO przeanalizowali, co może zagrozić dostawom żywności w Norwegii oraz jakie środki powinny być traktowane priorytetowo, aby poprawić bezpieczeństwo żywnościowe i gotowość dostaw w kraju.

Pełne talerze – dotychczas?

Ostatnie dziesięciolecia to w Norwegii okres wzrostu dobrobytu, zwiększonego importu żywności, ale także poprawa produktywności w rolnictwie. Mieszkańcy Norwegii mają dostęp do wystarczającej ilości pożywnej i zróżnicowanej żywności. Większość może jeść zgodnie z własnymi preferencjami.

I choć na świecie w ciągu kilku dziesięcioleci globalna produkcja żywności wzrosła bardziej niż zwiększyła się populacja, liczba ludzi oraz odsetek ludności świata, która jest narażona na głód i niedożywienie, zmniejszała się tylko do 2015 roku. Od tego czasu liczba głodujących wzrosła. Więcej niż jedna osoba na dziesięć umiera teraz z głodu. Co piąta nie ma stabilnego i bezpiecznego dostępu do wartościowej żywności. 

– Nie dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że produkuje się za mało żywności, ale dlatego, że żywność nie trafia do wszystkich, którzy jej potrzebują – mówi w artykule na stronie NIBIO Arne Bardalen, jeden z autorów raportu, specjalny doradca z NIBIO. 

Jak tłumaczy Bardalen u podstaw leżą: zmiana klimatu, degradacja gleby, niedobór wody oraz konflikty. To głównie z tych powodów produkcja wystarczającej ilości żywności dla rosnącej populacji staje się trudniejsza.

Ryzyko regionalnych i globalnych kryzysów dostaw prawdopodobnie wzrośnie, a poważne kryzysy mogą również bezpośrednio lub pośrednio dotknąć kraje bogate.

Ponad połowa przyjmowanych przez mieszkańców Norwegii kalorii pochodzi z produktów importowanych. Dlatego bezpieczeństwo żywnościowe w kraju zależy od dobrze funkcjonujących rynków międzynarodowych. Znaczący wzrost produkcji rolnej w Norwegii jest raczej niemożliwy ze względu na warunki klimatyczne i pogodowe oraz ograniczoną powierzchnię rolniczą i w taki sposób nie uda się zrekompensować możliwej utraty importu, gdyby poważny kryzys dostaw nastąpił. Dobrą stroną sytuacji w Norwegii są ogromne zasoby wód, w których znajdują się, w ilościach przewyższających zapotrzebowanie, bogate w białko owoce morza i ryby.

Zdj. Richard Reid/Pixabay

Wąska debata

Pandemia Covid-19 wywołała ponowną dyskusję na temat bezpieczeństwa żywnościowego. Od razu pojawiła się pewna obawa przed brakiem dostaw żywności i podejściem do gromadzenia. Wywołało to również zaangażowanie w temat bezpieczeństwa żywnościowego, które szybko przekształciło się w debatę na temat braku przygotowania i niskiej samowystarczalności.

Jak zauważa Bardalen poważną słabością jest to, że w Norwegii nie ma koniecznych na takie sytuacje zapasów, a debata ma miejsce tylko w obliczu wystąpienia poważnego incydentu.

Na szczęście w czasie pandemii import generalnie dobrze działał. Nie było pustych półek sklepowych ani głodnych Norwegów.

Brak przygotowania

Według Bardalena pandemia Covid-19 może nauczyć nas czegoś o wydarzeniach, które pojawiają się nagle i mają dramatyczne konsekwencje. Pandemia jest jednym z najbardziej prawdopodobnych scenariuszy zarówno w krajowych, jak i globalnych analizach ryzyka. 

Brak jednak planów awaryjnych i zapasów, które byłyby proporcjonalne do rozmiaru kryzysu. Pandemia Covid-19 pokazała, jak nieprzygotowane było społeczeństwo i jak szybko mały wirus może postawić cały świat w sytuacji ogromnej katastrofy.

– Dla wielu stało się jasne, że również w Norwegii nie mamy pełnej kontroli nad dostawami żywności i że na transport żywności, także w Europie, szybko wpływają np. zamknięte granice państwowe. Ponadto duże firmy z branży spożywczej musiały zamykać tymczasowo produkcję, ponieważ pracownicy zostali zarażeni, między innymi duże rzeźnie w Niemczech musiały zostać zamknięte – mówi naukowiec.

Praca była również poważnym problemem i nie było planów, jak te wyzwania mają zostać rozwiązane podczas pandemii. Doprowadziło to do wzrostu świadomości, że na wszelkiego rodzaju zapasy, od których zależy rolnictwo, mogą mieć wpływ różne czynniki zewnętrzne.

– Pandemia COVID-19 jest wyzwaniem zdrowotnym, ale wprowadzone ograniczenia miały konsekwencje dla całego społeczeństwa, w tym dla bezpieczeństwa dostaw żywności, od których zależy lokalnie i globalnie.

Naukowcy NIBIO powołali grupę roboczą „Taskforce Food Safety”, aby stworzyć bazę wiedzy, która przyczyni się do szerszej debaty publicznej.

Produkcja w kraju jest uzależniona od surowców i innych dostaw również z zagranicy. Importowane są towary, których sami nie jesteśmy w stanie wyprodukować, takie jak żywność i różnego rodzaju pasze. Choć również takie, których produkcja jest w Norwegii możliwa.

Faktem jest również, że produkcja żywności z rolnictwa w Norwegii rosła nieco wolniej niż populacja w ostatnich dziesięcioleciach, pomimo politycznych celów stałej lub zwiększonej samowystarczalności.

– Należy podkreślić, że handel zmniejsza ryzyko – w normalnym świecie. Dobrze funkcjonujący handel przyczynia się do zmniejszenia ryzyka, że ​​nieurodzaje w jednym miejscu uderzą zbyt mocno, bo wtedy możemy importować z innych krajów. Dopóki inne kraje mają co eksportować i chcą handlować z małą Norwegią, to jest w porządku. Jeśli więc ufasz dobrze funkcjonującemu handlowi i wierzysz, że szoki klimatyczne nie zdarzą się w tym samym czasie w różnych częściach świata, możemy nie potrzebować tak wysokiej własnej produkcji. Ale czy jest godne zaufania przekonanie, że ​​handel i transport zawsze działają? – Zastanawia się Bardalen.

Koronawirus może zmienić model handlu żywnością

Zdj. Richard Reid/Pixabay

Doświadczenie pokazuje, że pandemia szybko przyniosła dramatyczne skutki w różnych sektorach. Co więcej, pokazała nam, jak dramatyczny wpływ na system żywnościowy mogą mieć kryzysy w innych sektorach i jak bardzo brakuje planu na radzenie sobie z takimi „efektami ubocznymi”.


Na arenie międzynarodowej pandemia miała potężne konsekwencje. Osób zagrożonych śmiercią głodową jest obecnie dwukrotnie więcej niż przed pandemią i jest to aż ćwierć miliarda ludzi. I nie umierają oni z powodu zarażenia koronawirusem, tylko restrykcji sanitarnych, które zniszczyły źródła utrzymania setek milionów ludzi w Afryce, Ameryce Łacińskiej i Azji. Utracono niezliczoną ilość miejsc pracy i w konsekwencji pomnożyła się bieda i głód.

Źródło: Nibio.no

Zdjęcie główne: Mick Haupt/Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *